Wiem że dawno nic nie dodawałam więc tę miniaturkę piszę w nowy rok z dedykacją dla wszystkich którzy to przeczytają. Mam pomysł na jeszcze jedną miniaturkę trochę w stylu pretty woman do czego bardzo zachęca mnie jedna z koleżanek wręcz natarczywie mi narzuca rozkaz napisania tej miniaturki.
Pierwszy Grudnia
Tego dnia z samego rana można było dostrzec śnieg. Był wszędzie okrywał dachy zamku a błonia Hogwartu nabrały niebywałego uroku. Kiedy tylko spostrzegła to młoda, ładna kobieta o kasztanowych włosach i oczach w czekoladowym odcieniu od razu zerwała się z łóżka i migiem ubrała na siebie pierwsze rzeczy które wpadły jej w ręce przez co skończyła z skarpetkami nie do pary spodniach dresowych i za dużej na nią bluzie z nadrukiem Wielkiego pięknego smoka.
Kiedy dotarła na wieże astronomiczną zkąd mogła dokładnie zobaczyć piękny zimowy pejzaż który zapiera dech w piersiach. Oparła się rękoma o murek zapobiegający spadnięciu na dół. W tej chwili czas się dla niej zatrzymał. Przez mróz szczypały ją policzki a jej blada skóra zarumieniła się pod wpływem zimna. Jej roziskrzone oczy wpatrzone były w zamarznięty staw a z ust nie schodził delikatny uśmiech. Wiedziała, że to co robi jest dziecinne,ale ona kochała zimę i miała za przeproszeniem w dupie to co inni sobie o niej pomyślą. Może dla niektórych zima to tylko bezsensowne marznięcie i przemoczone skarpetki, ale dla niej to nie miało najmniejszego znaczenia zimą zawsze zmieniała się w małą dziewczynkę która we wszystkim widzi magię i niemożna jej tak łatwo zepsuć humoru.
Nawet nie zwróciła uwagi, że nie jest tu sama. Za Gryfonką stało dwóch ślizgonów których od początku jej pierwszego roku w Hogwarcie omijała ich szerokim łukiem. Kiedy tylko się zorientowała, że jest obserwowana i zauważyła kto ją obserwuje bez wahania ruszyła w kierunku wyjścia bojąc się Zambini i Malfoy znów zaczną ją wyzywać od najgorszych. Kiedy tylko na nich spojrzała uśmiech z jej twarzy znikł. Ślizgoni byli zdziwieni. Gdzie podziała się ta odważna dziewczyna niebojąca się zaczepek i obelg. Oturz nawet na niej na wiecznie wesołej dziewczynie wojna odbiła swoje piętno. I zrozumieli, że ona najzwyczajniej w świecie się ich boi. Nie zdążyli się ruszyć z miejsca a ona już schodziła na osobny korytarz. Ślizgoni wymienili spojrzenia i chcieli ją dogonić chociaż nawet oni nie wiedzieli jaki mają w tym cel. Nie udało im się jej dogonić. Ona marzyła żeby zapaść się pod ziemię. Jak mogłam im pokazać, że się boje, że oni mnie obchodzą. Przecież zawsze radziłam sobie z ich tekstami i to całkiem dobrze i nigdy nie pozwoliłam sobie na to żeby zobaczyli jak te słowa mnie bolą. Po chwili już była w swoim osobnym domintorium i w myślach przeklinała się za tę słabość. Od kąd Bellatrix napiętnowała ją tym ohydnym napisem na lewej ręce straciła pewność w siebie. Do cholery mam 18 lat jeszcze dwa lata nauki i już nigdy ich nie zobaczę a nawet jeśli to na pewno będą mieć warzniejsze sprawy na głowie niż dręczenie szlamy. Złapała się za głowę z bezsilności by po chwili mocno walnąć pięścią w ścianę aż jej ręka lekko zsiniała i zaczęła z niej cieknąć krew. Jestem taka słaba. Taka bezużyteczna.
-Ej Zambini co myślisz o Granger?- od dawna go ciekawiła ta dziewczyna. Zawsze pokazywała że da radę i perfekcyjnie jej to wychodziło ale.. ona jest taka irytująca!!I jest przecież szlamą i takie jak ona nie zasługują nawet na jego spojrzenie.
-Sam nie wiem. Od zakończenia wojny sam nie wiem co jest prawdą a co nie. Nie wiem czy status krwi ma znaczenie czy nie ale kilku rzeczy jestem pewien. Jest inteligentna, bystra, zaradna, i niestety ale też śliczna.
Czyli nie tylko ja zauważyłem, że wyładniała.
-Z resztą co to za pytanie Smoku?? Przecież nigdy nie interesowało cię jaka ona jest.
-Nieważne Diable skończmy ten temat. Lepiej się napijmy.
Wiem że pierwsza część jest strasznie krótka ale w nowy rok trochę zabalowałam i nie miałam zbytnio czasu bo spałam trzy godziny.
Życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku 2016 żeby wasze marzenia się spełniły i żeby ten rok był lepszy od poprzednich lat.
kto kocha szanuje DRAMIONE***
piątek, 1 stycznia 2016
piątek, 4 września 2015
rozdział 002''pijana Granger i pijackie majaki''
Na widok Notta w takim
stanie parsknęłam śmiechem i poszłam do baru po drinka. Chłopak siedzący za
barem podał mi Adios Motherfucker to mocny drink o niebieskim
kolorze. Dość mocny. Nawet bardzo bo tak na prawdę był to shot i barman
był bardzo zdziwiony że to właśnie go zamówiłam bo dziewczyny zwykle decydują
się na słodkie drinki, albo piwa kremowe. Szybko go wypiłam i lekko skrzywiłam
z powodu procentów. Dobrze się bawię tańczyłam z paroma przystojniakami i
poznałam kilka nowych twarzy. Teraz po skończonym tańcu z jakimś Puchonem idę
w stronę kanap żeby chwilę odpocząć a, że jestem po ''kilku'' shotach i paru(nastu;)) drinkach owocowych lekko kręci mi się w głowie ale jeszcze nie jestem
pijana. Na prawdę! To tylko chwilowy zanik równowagi. Kiedy usiadłam na kanapie
zachciało mi się spać co nie oznacza niczego dobrego a co gorsza Ginny wróciła
do pokoju już godzinę temu czyli gdzieś o 3 nad ranem. Czyli jedyne co mi
zostało to samotne dojście na piętro prefektów i przypomnienie sobie hasła. Jak
to było ''oiki''? ''tiki'' nie to były ''chotyki''? Już wiem! To na bank były
''ortiki''! Albo i nie. Chwiejnym krokiem idę przez jeden z korytarzy i coś
mnie niezwykle rozśmieszyło choć nie pamiętam już co, ale to mi nie przeszkadza
w chichotaniu. Nagle uderzyłam o coś twardego i już mój tyłek lądował na zimnej
podłodze korytarza kiedy nagle zdarzył się cud jakaś magiczna siła nie
pozwoliła mi upaść! Zaraz ta magiczna siła ma ręce! To jakiś chłopak!! I to
silny! i ładnie pachnie.
**********************************************************************************************************************************
***DRACO MALFOY***
**********************************************************************************************************************************
Jakaś ładna dziewczyna idzie sama
korytarzem i jest chyba nieco wstawiona. Może jakoś na tym skorzystać? O tak !
Zaraz ona za moment upadnie. Mam pole do popisu. Bohatersko jak to ja łapie ją tuż
przed upadkiem. Ma śliczne oczy. I chyba je skądś kojarzę. Ładnie pachnie chyba
konwaliami. Dobra pora rozpocząć podryw.
-Co taka ładna dziewczyna robi sama
o tej porze ?-Zaśmiała się tak, że wydawało mi się, że słyszę dzwoneczki.
-Malfoy wiesz, że ładnie
pachniesz ?
-Granger ??- Tylko się
zaśmiała
-I jesteś przystojny wiesz? -Nie
powiem schlebia mi to i moje ego się powiększyło do maksimum.
-Granger upiłaś się? -To śmieszne
panna wiem to wszystko jest pijana!
-Może troszeczkę -Uśmiechnęła się
uroczo. Merlinie o czym ja myślę? Granger urocza?
-Idź do pokoju zanim coś ci się
stanie!- warknąłem na nią i już miałem sobie iść kiedy usłyszałem jak się
potyka i prawie znów zalicza glebę. To by było poniżej mojej godności zostawić
ją tu samą. Nawet jeśli jest szlamom to jest też dziewczyną. Zachciało mi się
panienki! Cholera!
-Stój odprowadzę cię.- Już się nie
uśmiechała a jej oczy się nie śmiały.
-Zostaw mnie! Poradzę sobie! Bez
łaski Malfoy!- Warknęła i starała się iść szybciej przez co bardziej się
chwiała.
-Granger nie wygłupiaj się nie
dojdziesz tam sama!
-Dam sobie radę!- Nie pozostało mi
nic innego jak zabrać ją siłą więc przewiesiłem ją sobie przez ramię i ruszyłem
w stronę domintorium. Jest leciutka ale nawet teraz znalazła w sobie siłę
żeby parę razy uderzyć mnie piąstkami w plecy na co podrzuciłem ją chwytając
przy okazji za tyłek, który muszę przyznać jest niczego sobie. W połowie drogi na nasze
piętko zaczęła zasypiać. I mówiła coś nie zbyt wyraźnie na co wcale nie
zwróciłem uwagi. Szybko dotarłem do naszych domintoriów. Zdjąłem jej buty
i sukienkę. Przez chile zapomniałem jak się oddycha. Ma boskie ciało!
Czemu ona to ukrywała pod tymi workami! Ma ciało modelki! Ale o czym ja myślę!
To szlama! Szlama i to szlama Granger!
Opuściłem jej domintorium i
poszedłem do siebie położyć się spać. Niestety kiedy zasnąłem śniła mi się
pewna Gryfonka. Gryfonka, która mnie nienawidzi i to z wzajemnością.
**********************************************************************************************************************************
^^^HERMIONA GRANGER^^^
**********************************************************************************************************************************
Jezu umarłam? Nie chyba jednak żyje.......to wolała bym chyba umrzeć. Może głowa by mnie tak nie bolała.
Zaraz jestem w samej bieliźnie! A
nie pamiętam żebym się rozbierała! Ani nawet żebym tu przyszła!!
Boże czy ja myślę, że zrobiłam to
co myślę czy to co myślę ? Póki nie ma dowodów nie denerwuje się. Co ja mówię!
Przecież to straszne! Żeby uprawiać seks i o tym nie pamiętać? I to żeby nie
pamiętać pierwszego razu?[ Załamka ;( ]. Nie to nie może być prawda nie ma
dowodów zbrodni!!!
Ałłł moja głowa !! Takiego
kaca chyba nigdy nie miałam. Spojrzałam na zegarek.
Cooo. Już Po 9 ? Jak to możliwe?
Mam szczęście, że jest weekend.
Boże ile ja w ogóle wypiłam?
Dzisiaj nie wstaje łóżka.
Zamiast zwlekać się z łóżka wzięłam
laptopa i włączyłam sobie filmy Narzeczony mimo woli, dwa tygodnie na
miłość i diabeł ubiera się u Prady. Kiedy już skończyłam sesje filmową
wypiłam dwa litry wody i wzięłam eliksir na kaca. Czemu wcześniej na to nie
wpadłam? Zmęczenie, ból głowy i chęć wymiotowania gdzie popadnie minęła jak
ręką odjął. Kiedy zobaczyłam 14 na zegarku szybko się ogarnęłam. Czyli
poskromiłam włosy i uczesałam je w warkocza po czym ubrałam to
Ubrałam
się ciepło bo na dworze jest za ledwie 15 stopni a większość dnia planuje
spędzić na dworze. Zbiegnięcie ze schodów zajęło mi parę minut i wcale
się nie zmęczyłam. Ginny była trochę zdziwiona widząc mnie w wielkiej
sali. To pewnie przez to, że nie widziała mnie na śniadaniu. Szybko pobiegłam
do stołu Gryfindoru i pocałowałam Ginny w policzek. Do
chłopców tylko się uśmiechnęłam. Nalałam sobie ciepłej herbaty. Na talerz
nałożyłam sobie sałatkę i kawałek ryby. Słyszałam jak uczniowie lamentują
nad tym, że Snape będzie uczyć eliksirów. Powini się cieszyć,
że tylko tego. Bo obrony przed czarną magią będzie nauczać nas jakiś nowy
nauczyciel. Z tego co słyszałam ma trzydzieści pare lat. Czyli jest
młodszy od chyba wszystkich nauczycieli w Hogwarcie. Tak czy siak poznamy go w poniedziałek. szybko skończyłam posiłek i pożegnałam się z przyjaciółmi. Mam zamiar przejść się po błoniach a później pójdę do swojego pokoju i poużalam się nad sobą. Kiedy wyszłam na zewnątrz pożałowałam, że nie wzięłam ze sobą żadnej kurtki. Zimne powietrze i zachmurzone niebo nie są przyjaźnie wobec mnie nastawione. Gdzie podział się upalny wrzesień? Pamiętam jak o tej porze w zeszłym roku się opalałam a teraz nie chce się nawet wyjść z zamku. Mówi się trudno.
Chłodne powietrze plącze mi włosy co powoduje u mnie dreszcze przechodzące mi po plecach. Wdycham głęboko powietrze relaksując się.
Cóż ponad 1000 słów. W tym miesiącu raczej już nie dodam następnego rozdziału z powodu pierwszych sprawdzianów. Mam nadzieje, że mi wybaczycie, ale szkoła jest dla mnie ważna bo to od moich obecnych ocen będzie zależeć jak będzie wyglądać moja przyszłość. Tak więc życzę wam mile spędzonego czasu.
Sylwik ;)
wtorek, 1 września 2015
rozdział 001,, prefekci, impreza i zawał Notta ,,
Szósty rok nauki w Hogwarcie dziś się rozpocznie a ja zostaną prefektem naczelnym.
Właśnie idę do ostatniego przedziału pociągu gdzie ma się odbyć spotkanie z Dyrektorką w sprawie ustalenia dyżurów i reszty rzeczy związanych z funkcją prefekta naczelnego. Kiedy już weszłam do przedziału była tam tylko Mcmacgonagall.
-Witam panno Granger-powiedziała tym swoim poważnym głosem
-dzień dobry pani profesor-skinęłam delikatnie głową a dyrektorka pokazała mi miejsce gdzie mam usiąść
-Musimy jeszcze poczekać na drugiego prefekta naczelnego. Wiem, że zawsze jedna osoba pełniła tę funkcję, ale profesor Snape uwziął się, że nie jestem sprawiedliwa bo wybrałam Gryfonkę .- Przeklęty Snape! Jak go znam to pewnie wybrał ślizgona i to jednego z najbardziej złośliwych. Drzwi do przedziału zaczęły się powoli otwierać. Nie wierze !! On to zrobił żeby mnie wykończyć psychicznie!! Kiedyś się na nim zemszczę!! Jak mógł wybrać tę przeklętą tlenioną arystokratyczną fretkę!! Przecież on mnie nienawidzi a ja nienawidzę jego! Przecież my się pozabijamy w pięć minut! A co dopiero parę godzin dyżurów przygotowania do balów i różne inne rzeczy!
-dzień dobry panie Malfoy -na to skinął głową i usiadł oczywiście jak najdalej ode mnie.
-W poniedziałki środy czwartki i soboty będziecie patrolować korytarze zamku od 21 do pół nocy, po za tym po odbudowaniu zamku stworzyliśmy coś w rodzaju pokoju wspólnego dla prefektów naczelnych będziecie tam mieszkać w osobnych domintoriach hasło do pokoju to chochliki. Cóż to na razie wszystko dziś po wielkiej uczcie odprowadzicie nowych uczniów do ich domów. Ach i zapomniałam w razie konieczności możecie odejmować uczniom punkty i dawać szlabany, ale z umiarem. Po za tym nie obowiązują waz zakazy wychodzenia z zamku.W razie potrzeby możecie pójść do Hogsmeade na pokątną czy gdzie będziecie mieć potrzebę iść. Jesteście w końcu prawie pełnoletni a egzaminów nie piszecie w tym roku szkolnym tylko w siódmej klasie. To na tyle możecie wrócić do waszych przedziałów. Grzecznie się pożegnałam i wyszłam a w ślad za mną poszła ta fretka. Szybko ruszyłam przed siebie żeby nie musieć z nim rozmawiać. Niestety bez skutecznie. Przeklęty ślizgon ma stanowczo za długie nogi! Złapał mnie za nadgarstek i przygwoździł do ściany.
-dawno się nie widzieliśmy szlamo. Trzymaj się ode mnie z daleka nie chcę sobie ubrudzić rąk szlamem.- Powstrzymuje łzy i smutną minę siłą nie pozwolę by on mój wróg widział moją słabość. Nadgarstki mnie już bolą. ściska je stanowczo za mocno.
- i na wzajem nie chcę zarazić się twoją arogancją dupku.- cholera zezłościł się jeszcze bardziej. Widzę to w jego zimnych stalowych oczach.
-uważaj do kogo mówisz szlamo tacy jak ty w ogóle nie powinni istnieć. Następnym razem nie będę taki łaskawy-bezczelny dupek!Sukinsyn!Szuja! Debil! Gumochłon! Na szczęście po tych słowach szybko się oddalił wycierając ręce w płaszcz! Ten rok będzie odzwierciedleniem moich koszmarów ! Znalazłam przedział w, którym siedziała Ginny i Luna wraz z moją walizką. Dosiadłam się do nich i wspominałyśmy wakacje. W tym roku pokarze wszystkim jaka jestem na prawdę! Pokarzę im jak mogę wyglądać i jak potrafię się bawić! Jeden kretyn nie zepsuje mi roku szkolnego! Jeszcze pożałuje, że kiedykolwiek mnie tak potraktował! Kiedy już siedzimy w wielkiej sali na uczcie ma nastąpić ceremonia przydziału i ma dołączyć parę osób w naszym wieku co zdarza się nie zwykle rzadko. Z tego co widzę to będą dwie osoby dziewczyna i chłopak. W tym momencie przypomniała mi się własna ceremonia przydziału i cała reszta to jak jechałam z Ronem i Harrym pociągiem do Hogwartu i jak Harry mi opowiadał o tym jak pierwszy raz rozmawiał z wężem o tym jak poznałam magiczny świat o kamieniu filozoficznym i reszcie wspaniałych przygód. Hy pamiętam jak by to było wczoraj co rok dzieje się coś dziwnego. Pewnie i w tym roku coś się stanie. Będę strasznie tęsknić za rodzicami. Przecież tak nie dawno ich odzyskałam. Mama mówi, że może w końcu poznam jakiegoś fajnego chłopca a tata na cóż z nim nigdy do końca nic nie wiadomo, ale jak by lubił piłkę nożną to już by go jakoś akceptował a jak by mu wytłumaczył o co chodzi w quidditcha to już by był jego ulubieńcem. Rodzice uwielbiają kiedy mówię im o magicznym świecie. W połowie drogi do Hogwartu rozpętała się burza. Boje się burzy w takich chwilach mam ochotę znaleźć się pod kołdrą z słuchawkami w uszach słuchając piosenek. Jak byłam mała mama brała mnie na kolana i głaskała po głowie, aż się nie uspokoiłam a potem opowiadała mi bajki, albo śpiewała. Następny grzmot. Ze strachu podskoczyłam na siedząco co wyglądało naprawdę komicznie. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki uspokajając nerwy muzyką. Nim się obejrzałam dotarliśmy na miejsce. Nadal duże krople deszczy głośno uderzały o ziemie tworząc jeszcze większe kałuże. W tym roku na prawdę nie zazdrościłam pierwszoklasistą, którzy płyną łódkami wraz z Hagridem. Rzuciłam na siebie zaklęcie, abym nie zmokła i ruszyłam z dziewczynami w stronę powozów ciągnących przez Testrale. Nasze bagaże magicznym sposobem zostały transportowane do naszych pokoi. Burza rozpętała się na dobre. Kiedy tylko odprowadziłam do domów młodych uczniów z Huffelpuffu i Gryfindoru ruszyłam do nowego domintorium w, którym mam nadzieje zostać do poniedziałku. W końcu dziś jest piątek. Niestety moje marzenia legły w gruzach wraz z Ginewrą Wesley, która bezczelnie wpadła do mojego pokoju oznajmiając, że idę na impezę na, której mają być wszyscy. Jak się później okazało Ginny tak długo pukała do obrazu, że Malfoy nie wytrzymał nerwowo i otworzył żeby na nią nawrzeszczeć, ale coś mu to nie zbyt wyszło bo nawet nie zdążył powiedzieć słowa a ona już wlazła do mojego pokoju. Z Ginny prawie nigdy nie da się wygrać więc żeby mieć to już za sobą zaczęłam się ubierać i malować
Teraz idziemy do pokoju wspólnego ślizgonów!! Co za oszustka z Ginny na pewno nie będzie tam żadnych Gryfonów! Ale mają całkiem nie zły wystrój o, ale ciacho! Co nie zmienia faktu, że Ginny mnie oszukała! O rety ciacho idzie w moją stronę! (tak wygląda ciacho)
Jest z siódmego roku. Pamiętam go kiedyś grał w drużynie ślizgonów. Swoją drogą dlaczego zawsze podobają mi się gracze. Tego już się chyba nie dowiem. O cholera zatrzymuje się przy mnie! Swoją drogą ciekawe gdzie podziała się zdrajczyni.
-Hej jesteś Hermiona tak?- nieśmiało przytaknęłam próbując uciec przed nim wzrokiem. W sukience czuję się nie co nieswojo przy TAKIM chłopaku. Onieśmiela mnie. Wyciągną rękę w moim kierunku a ja odwzajemniłam ten gest dość nie pewnie. To przecież ślizgon a oni nie tolerują szlam. - Jonahtat Smith miło mi cię w końcu poznać. Plotki nie kłamią- szybko odwróciłam od niego wzrok szykując się na cios moralny.
-Plotki to nie najlepsze źródło informacji -mruknęłam
-Ale ta akurat jest prawdziwa jesteś piękna- uśmiechnął się zalotnie -Zatańczymy?
Co się ze mną dzieje? Zawsze byłam nieśmiała, ale nigdy, aż tak.
Jest z siódmego roku. Pamiętam go kiedyś grał w drużynie ślizgonów. Swoją drogą dlaczego zawsze podobają mi się gracze. Tego już się chyba nie dowiem. O cholera zatrzymuje się przy mnie! Swoją drogą ciekawe gdzie podziała się zdrajczyni.
-Hej jesteś Hermiona tak?- nieśmiało przytaknęłam próbując uciec przed nim wzrokiem. W sukience czuję się nie co nieswojo przy TAKIM chłopaku. Onieśmiela mnie. Wyciągną rękę w moim kierunku a ja odwzajemniłam ten gest dość nie pewnie. To przecież ślizgon a oni nie tolerują szlam. - Jonahtat Smith miło mi cię w końcu poznać. Plotki nie kłamią- szybko odwróciłam od niego wzrok szykując się na cios moralny.
-Plotki to nie najlepsze źródło informacji -mruknęłam
-Ale ta akurat jest prawdziwa jesteś piękna- uśmiechnął się zalotnie -Zatańczymy?
Co się ze mną dzieje? Zawsze byłam nieśmiała, ale nigdy, aż tak.
- Z przyjemnością - teraz mój głos brzmi w miarę pewnie, ale rumieńce na policzkach raczej szybko nie znikną. Akurat leciała wolna muzyka. Był nie złym tancerzem a w porównaniu do Rona na pewno tańczy lepiej. Co czym ja myślę! Od Rona każdy, ale to KAŻDY tańczy lepiej. Nagle niespodziewanie poczułam, że ktoś mnie odrywa od partnera
-Odbijamy- Zaraz zaraz ja znam ten głos!! To Not!!!
-Not co ty wyrabiasz?-Spojrzał na mnie i uśmiechnął się
-Tańczę z najładniejszą dziewczyną na imprezie -zaśmiałam się i pokręciłam z nie dowierzaniem głową.
- A wiesz jak ta dziewczyna ma na imię?
-Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dowiem.
-A ja myślę, że wiesz Zgadnij- zaśmiałam się a on zaczął chyba nad tym myśleć.
-Nie wiesz?? To ja ci powiem. Jestem Hermiona Granger. -Wyszeptałam mu to do ucha a on przestał już tańczyć i się uśmiechać a ja tym czasem odsunęłam się od niego
-Miłej zabawy - Not z wrażenia, aż się zachwiał i prawie upadł .
Chcąc wam osłodzić ten jakże smutny dzień końca leniuchowania i początku nauki (ta jasne ) dodaję ten rozdział właśnie w dzień początku koszmaru większości uczniów żeby choć trochę poprawić wam humorki <3
-Odbijamy- Zaraz zaraz ja znam ten głos!! To Not!!!
-Not co ty wyrabiasz?-Spojrzał na mnie i uśmiechnął się
-Tańczę z najładniejszą dziewczyną na imprezie -zaśmiałam się i pokręciłam z nie dowierzaniem głową.
- A wiesz jak ta dziewczyna ma na imię?
-Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dowiem.
-A ja myślę, że wiesz Zgadnij- zaśmiałam się a on zaczął chyba nad tym myśleć.
-Nie wiesz?? To ja ci powiem. Jestem Hermiona Granger. -Wyszeptałam mu to do ucha a on przestał już tańczyć i się uśmiechać a ja tym czasem odsunęłam się od niego
-Miłej zabawy - Not z wrażenia, aż się zachwiał i prawie upadł .
Chcąc wam osłodzić ten jakże smutny dzień końca leniuchowania i początku nauki (ta jasne ) dodaję ten rozdział właśnie w dzień początku koszmaru większości uczniów żeby choć trochę poprawić wam humorki <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)







